fbpx
15 Kwietnia 2020

Cuda zegarkowego świata

Napisał: Łukasz Adamski

”Siedem cudów świata”. Każdy o nich słyszał. 

 

Zapraszam na pierwszy wpis z mojej listy „Siedmiu Cudów Zegarkowego Świata”. Dziś przybliżam tourbillon. W sztuce zegarmistrzowskiej łatwo wskazać wyjątkowe rozwiązania, będące maleńkimi cudami mechaniki.


Podstawowy zegarek wskazuje godziny i minuty, ewentualnie sekundy. Wszelkie dodatkowe informacje, które prezentuje wizualnie lub akustycznie, są nazywane komplikacją. Ta zasada jest uniwersalna dla zegarków mechanicznych i kwarcowych. Również tourbillon i automatyczny naciąg sprężyny w zegarkach mechanicznych, mimo że to elementy konstrukcji mechanizmów, uznaje się za komplikacje.


Trzy najbardziej cenione komplikacje to Tourbillon, Wieczny Kalendarz i Repetycja Minutowa. Dziś opowiem o pierwszej z wymienionych. Jest odpowiedzialna za poprawę dokładności chodu.

 

Zegarki Balticus
REKLAMA


Tourbillon (z franc.: wir) to rozwiązanie opracowane i opatentowane przez Abrahama Louisa-Bregueta w 1801 roku. Jego zadaniem jest niwelowanie wpływu grawitacji na dokładność chodu zegarka w pozycji pionowej. Polega na tym, że wychwyt mechanizmu zamknięty jest w obrotowej klatce, w której centrum znajduje się koło balansowe. Klatka połączona jest z czwartym kołem przekładni chodu. Rozwiązanie to jest skomplikowane, trudne w przygotowaniu, a złożenie samego mechanizmu bardzo pracochłonne. Przez dekady tourbillon był domeną najznakomitszych przedsiębiorstw. Dopiero w ostatnich latach znacząco wzrosła liczba firm oferujących takie wyroby.


Obserwator trzymający w ręku model wyposażony w tourbillon może dostrzec zarówno obrót całej klatki, jak i szybszy ruch koła balansowego wewnątrz. Widok potrafi być hipnotyzujący. Producenci często decydują się na to, żeby odsłonić wirujący moduł, wycinając kawałek tarczy. Warto pamiętać o tym, że na początku był to dodatek do mechanizmu, traktowany przez twórców typowo użytkowo. Dopiero wyroby Constanta Girarda uczyniły z tourbillonu ozdobę.

 

Girard-Perregaux Tourbillon Esmeralda - tourbillon jako ozdoba


Odnoszę wrażenie, że z wymienionej na początku trójki Wielkich Komplikacji największą popularnością cieszy się tourbillon. Pewnie dlatego, że jest najzwyczajniej w świecie widowiskowy. Szczególnie gdy porówna się go z wiecznym kalendarzem — potrzeba co najmniej kilku miesięcy, by docenić ten drugi. Z repetycją jest inny problem — wiele osób, przy pierwszym kontakcie, się nią rozczarowuje. Malutkie młotki i krótkie gongi nie są w stanie wydać z siebie potężnych dźwięków. W dzisiejszych czasach, gdy otoczenie jest pełne hałasu a urządzenia głośne, repetiery bledną, a ich poziom zaawansowania pozostaje niezauważony.


Chciałbym przybliżyć kilka zegarków, wewnątrz których wirują malutkie klatki, a ich koła balansowe są „zabezpieczone” przed działaniem przyspieszenia ziemskiego. Wybór jest całkowicie subiektywny. Zapraszam wszystkich Czytelników do przesyłania do naszej redakcji swoich typów. Być może uda się w przyszłości przygotować podobny artykuł, opisujący modele wybrane przez Państwa.

 

Blancpain Villeret Tourbillon Volant Heure Sautante Minute Rètrograde

 

Na początek zegarek zaprezentowany podczas imprezy Baselworld 2018. Jego długa nazwa wyjaśnia właściwie wszystko, o ile ktoś jest biegły w terminach zegarmistrzowskich. Wewnątrz koperty pojawił się latający tourbillon, skacząca godzina i minuty prezentowane za pomocą powracającej wskazówki. We wcześniejszych kreacjach marki, tourbillon gościł wielokrotnie, jednak do tej pory ani razu nie było modelu, prezentującego godzinę w okienku a minuty w formie retrograde.


”Latający” moduł obiegowy wychwytu nie ma mostka od strony tarczy — dzięki temu, można dokładniej obejrzeć wirującą klatkę. Zegarmistrzowie Blancpain poszli o krok dalej. Drugi, dolny mostek, zastąpili dyskiem powstałym z szafirowego szkła. W tym modelu otwarcie tarczy znalazło się tuż poniżej miejsca, gdzie zazwyczaj jest indeks godziny 12. Efekt jest oszałamiający. Klatka i schowany w jej wnętrzu wychwyt unoszą się w przestrzeni powstałej w otwarciu tarczy.

 

Blancpain Villeret Tourbillon Volant Heure Sautante Minute RÉtrograde


Poniżej, na emaliowanej techniką champlevé powierzchni, znalazła się mała skala minutowa i okienko, wewnątrz którego pojawiają się cyfry, oznaczające kolejne godziny. Otoczono je złotym okręgiem, którego powierzchnię diamentowano dla ozdoby. Skala minut zaczyna się blisko centrum tarczy, kończy tuż obok miejsca godziny 7. Poruszająca się po niej srebrna wskazówka ma kształt liścia. Ostatnimi elementami na tarczy są napisy Blancpain i Swiss Made. Ich litery są czarne, tak by były łatwe do odczytania.


Mechanizm, który można podziwiać przez dekiel, został ręcznie ozdobiony giloszowaniem. Koła zębate mają charakterystyczny dla tej marki kształt ramion. Na spodniej stronie prezentowany jest też zapas energii pozostały w sprężynie.

 

Blancpain Villeret Tourbillon Volant Heure Sautante Minute RÉtrograde


Villeret Tourbillon Volant Heure Sautante Minute RÉtrograde dostępny jest w kopercie z czerwonego złota i platyny. Drugi wariant to edycja limitowana do pięćdziesięciu egzemplarzy. Koperta ma zawsze średnicę 42 mm. Do obu przewidziano pasek ze skóry aligatora, a ta wykonana ze złota może być dodatkowo połączona z bransoletką.

 

IWC Schaffhausen Portugieser Tourbillon Mystère Rètrograde

 

Produkcja linii Portugieser wciąż jest kontynuowana. Jej początkiem było zamówienie portugalskich biznesmenów na zegarki dla zatrudnianych przez siebie kapitanów okrętów. To najlepiej rozpoznawalna rodzina w portfolio marki. Znaleźć w niej można zegarki nakręcane ręcznie i automatyczne. Producent daje też duży wybór komplikacji. Klienci mogą sięgnąć po „Portugalczyka” ze stoperem, z rocznym lub wiecznym kalendarzem. Dostępne są też modele Grande Complication — łączące repetycję, wieczny kalendarz i chronograph. Jednak tym najciekawszym dla mnie jest Tourbillon Mystère Rètrograde.


W jego wnętrzu „bije serce” opracowane wewnątrz manufaktury w Schaffhausen. Wskazuje ono godziny, minuty, rezerwę naciągu oraz dzień miesiąca. To ostatnie wskazanie ma charakter powracający.

 

IWC Schaffhausen Portugieser Tourbillon Mystère Rètrograde


Ciekawie zagospodarowano tarczę — wskazówki minutowa i godzinowa umieszczone są centralnie. Latający tourbillon ożywia indeks godziny dwunastej. Obok indeksu godziny 3 porusza się wskazówka pozwalająca sprawdzić rezerwę naciągu. W przypadku tego modelu jest ona siedmiodniowa. To klasyczny układ dla IWC i dla wielu innych producentów. Wyróżnia się datownik ze wskazówką osadzoną między indeksami godzin 7 i 8 oraz skalą rozpiętą między 6 i 9.


Koperta tego modelu ma średnicę 44,2 milimetra. Sama tarcza jest niewiele mniejsza, a to dzięki wyjątkowo smukłej lunecie. Przygotowano dwa warianty wykończenia — z kopertą platynową i jasną tarczą oraz powstałą z osiemnasto karatowego czerwonego złota i szarą tarczą.


Z tym zegarkiem mam wspomnienia, które być może jest udziałem wielu miłośników zegarków. Gdy pierwszy raz zobaczyłem na zdjęciach wersję z czerwonego złota, zachwyciło mnie zestawienie kolorystyczne, jednak datownik wzbudził duże wątpliwości. Jakiś czas później miałem w rękach jeden z egzemplarzy i datownik nadal był w mojej ówczesnej opinii zbędny. Jednak teraz, po kilku latach, doceniłem zaproponowane przez IWC rozwiązanie, a model podoba mi się coraz bardziej. Cena tego modelu przekracza pół miliona złotych.

 

IWC Schaffhausen Portugieser Tourbillon Mystère Rètrograde


Dziś, w warsztatach International Watch Company powstaje znacznie więcej kalibrów z tą komplikacją. Oferowany jest także bajońsko drogi model z mechanizmem łączącym tourbillon z wychwytem stałosiłowym. Jest droższy niż wiele wyczynowych samochodów sportowych.

 

Patek Philippe referencja 5101

 

Przyznaję, że Patek Philippe nigdy nie kojarzył mi się z zegarkami z tourbillonem. Dla mnie zegarek z tej manufaktury powinien mieć funkcję bicia. Prawdopodobnie, najdonośniejszą na rynku, dzięki zastosowaniu autorskich gongów katedralnych. Jednak o tym napiszę innym razem.


Pod niewiele mówiącym numerem referencyjnym, kryje się wyrób o prostokątnej kopercie w stylu Art Deco. Cała obudowa jest delikatnie wygięta, by lepiej układać się na nadgarstku. Szafirowe, zakrzywione szkło ma jednakową grubość w każdym miejscu, co niweluje efekt soczewki, dzięki czemu tarcza pozostaje czytelna, niezależnie od kąta, pod jakim się na nią patrzy. Luneta wokół tafli szkła ma trzy eleganckie stopnie. Wewnątrz koperty umieszczono tarczę z dwoma dodatkowymi, lekko zagłębionymi tarczkami. Można z nich odczytać rezerwę naciągu i aktualne wskazanie małego sekundnika.

 

Patek Philippe 5101

 

Nie, nie ma tu miejsca na otwarcie tarczy, co osobiście bardzo mi się podoba. Sprawia to, że tarcza zegarka pozostaje czysta i oszczędna. Ta powściągliwość projektantów, którzy nie odsłonili wirującego modułu, zapewnia całemu projektowi niezwykłą elegancję. Prawda jest taka, że sama nazwa Patek Philippe, umieszczona tuż ponad osią wskazówek, jest bardzo wymowna. Nie było potrzeby jeszcze bardziej akcentować możliwości finansowych właściciela.


Wirującą klatkę obejrzeć można tylko przez przeszklony dekiel. Zresztą, całość mechanizmu warta jest dokładnego obejrzenia, ponieważ jest bogato zdobiony. Jego płyty ozdobione są pasami genewskimi, most tourbillonu jest polerowany, a klatka wiruje nad perłowaną powierzchnią.

 

Kaliber TO 28-20 REC 10J PS IRM miał swoją premierę w 2003 roku. Był wtedy pierwszym i jedynym mechanizmem, łączącym komplikację tourbillonu z 10-dniową rezerwą naciągu. Zostało to osiągnięte dzięki dwóm bębnom sprężyny. Sama klatka, wewnątrz której pracuje koło balansowe, składa się z 72 części. Jej waga to zaledwie 0,3 grama. W całej konstrukcji wykorzystano 29 kamieni łożyskujących. Częstotliwość pracy balansu typu Gyromax to 3 Hz. Producent jest pewny najwyższej jakości swojego wyrobu, więc każdy z werków oznaczony był Pieczęcią Patek Philippe.

 

Patek Philippe 5101


Dziś, piętnaście lat później, zegarek nie jest już oferowany w podstawowej kolekcji. Jeszcze do niedawna referencję 5101 można było nabyć w specjalnej, grawerowanej wersji. Była to edycja limitowana z 2011 roku. Znaczy to ni mniej, ni więcej, że wciąż cieszył się wystarczającym zainteresowaniem klientów, aby opłacało się go dostarczać. Moim zdaniem to doskonała rekomendacja. Dodatkowym argumentem był fakt, że wypełniał pewną niszę — dostępność luksusowych zegarków o prostokątnym kształcie jest mocno ograniczona w ostatnich latach.


Każdy egzemplarz limitowanego 5101/100r-001 powstawał w atelier Rzadkiego Rękodzieła. Sam proces grawerowania koperty trwał około 100 godzin. Nabywca mógł zdecydować o tym, z jakiego kruszcu zostanie wykonana obudowa jego zegarka. Dostępna była platyna, żółte, białe i różowe złoto.


Ten wyrób to kolejny dowód na prawdziwość twierdzenia, że mniej znaczy więcej. Eleganckie wzornictwo, drogocenny kruszec i najwyższa jakość wykonania wystarczyła, by zdobyć uwagę klientów. Zbędne okazało się prezentowanie wszystkim wokół jak zaawansowany jest pracujący wewnątrz kaliber.

 

Jaeger-LeCoultre Reverso Tribute Gyrotourbillon®

 

Pomysł na stworzenie zupełnie nowego rodzaju tourbillonu pojawił się wewnątrz Domu Jaeger-LeCoultre, już w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. W tamtym momencie powstanie tego rozwiązania było mocno utrudnione. Po pierwsze, ówczesne zegarki nie były odpowiednio duże, by zmieścić tę nową komplikację — największy model z Le Sentier miał średnicę koperty 41,5 milimetra. Drugim problem było projektowanie — kolejne rysunki techniczne, tworzone na deskach kreślarskich, pochłonęłyby olbrzymią liczbę godzin. Potem każdą zaprojektowaną część trzeba by wykonać i przetestować. Kolejne setki cennych dla przedsiębiorstwa godzin.


Z pomocą przyszło nowoczesne oprogramowanie komputerowe, które pozwoliło zaprojektować, „wirtualnie testować” i na bieżąco ulepszać powstającą konstrukcję. Dzięki rozwojowi CAD — czyli projektowania wspomaganego komputerowo (ang.: computer aided design) - pierwsze wersje gyrotourbillonu powstawały na ekranach komputerów. Gdy symulacje spełniły wymagania projektantów, przystąpiono do konstrukcji prototypów.

Problem wielkości koperty rozwiązał się samoczynnie — po 2000 roku rozpoczęła się moda na coraz większe modele.

 

Jaeger-LeCoultre Reverso Tribute Gyrotourbillon®


Stworzony w atelier JLC Gyrotourbillon jest czymś zupełnie nowym. Pracuje w trzech płaszczyznach, dzięki czemu grawitacja nie ma wpływu na pracę wychwytu i balansu niezależnie od pozycji, w jakiej znajdzie się zegarek. Podkreślam ostatnie zadanie — niwelowany jest wpływ grawitacji w każdej, nie tylko pionowej pozycji. Konstrukcja ma kulisty kształt i składa się z dwóch klatek, poruszających się w innych płaszczyznach.


Marka utrzymuje, że mechanizm pracuje przez cały czas ze stałą amplitudą. Dzienne wahania zamykają się w przedziale -1/+1 sekunda. Te wartości wielokrotnie przewyższają dokładność oferowaną przez zegarki z Certyfikatem Chronometru (-4/+6 sekund).


Do produkcji klatki tourbillonu zastosowano lekkie aluminium i tytan. To prawdopodobnie pierwszy raz, gdy wykorzystano te materiały w takiej roli. W pierwszej odsłonie sprężyna balansu jest płaska, a koło balansowe, powstałe ze złota, regulowane jest mikrośrubkami. Wewnętrzna klatka wykonuje pełny obrót w ciągu 24 sekund. Zewnętrzna obraca się w minutę.

 

Częstotliwość pracy werku to 3 Hz. Ten pozostający w ciągłym ruchu wychwyt jest gwarancją stałej amplitudy pracy, a przez to pozwala osiągnąć wspomnianą dokładność.


Od premiery pierwszego wariantu Gyrotourbillonu minęło już 14 lat. W tym czasie Jaeger-Lecoultre zaproponowało kolejne warianty, w których konstrukcja ewoluowała. Niestety, tylko wąskie grono szczęśliwców może potwierdzić lub zaprzeczyć twierdzeniom, że mechanizm jest super dokładny. Wszystkie zaprezentowane do tej pory modele wyposażone w żyroskopowy tourbillon były seriami limitowanymi.

 

Tourbillon, jak już wspomniałem, jest komplikacją pożądaną, widowiskową i luksusową. Zakup zegarka wyposażonego w moduł obiegowy wychwytu, łączy się z wydatkiem, na który może sobie pozwolić niewielu. Najtańszy, szwajcarski model, jaki przychodzi mi do głowy, to koszt przeszło 60 tysięcy złotych. Co prawda niedawno pojawiła się zbiórka crowdfundingowa z ofertą zegarka z taką komplikacją za tysiąc dolarów, jednak zachowuję dużą rezerwę odnośnie tej rewelacji.

 

Nie powstrzymuje to jednak ludzi przed marzeniem. Wystarczy w wyszukiwarce najpopularniejszego serwisu streamingowego wpisać „3d printed tourbillon”, by zobaczyć efekty pracy miłośników zegarków i mechaniki precyzyjnej. Te kilkuminutowe filmiki o modelach wykonanych w technologii druku 3d doskonale prezentują jak poruszają się klatka, balans i wychwyt. Dzięki temu, że wykonano je w skali makro, łatwo obserwować ten hipnotyzujący wynalazek.

 

Łukasz Adamski

Łukasz Adamski

W ogólniaku moi kumple rysowali na marginesach zeszytów miecze, siekiery i nieudolne imitacje logo zespołów metalowych. Też je rysowałem, a obok nich dziesiątki okręgów. Niektóre stawały się pieczęciami królewskimi, inne udawały felgi samochodów, a jeszcze inne zegary i budziki. Królem nie zostałem, samochodem owszem jeżdżę, jednak zegarki stały się moim hobby.

ins Instagram


Nazwy własne firm, produktów, instytucji, a także ich znaki towarowe są własnością tychże firm, podobnie jak materiały graficzne i filmowe wykorzystane w serwisie Timeandwatches.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone © 2016 - 2021

Wykonanie: http://mizzo.pl